Profesor prawa wyjaśnia: Na Żoliborzu nadal jest ulica Tołwińskiego

W ostatnich tygodniach znów było głośno o zdekomunizowanej ulicy jednego z współzałożycieli WSM, Stanisława Tołwińskiego. Rada Dzielnicy w końcu podjęła uchwałę sprzeciwiającą się decyzji wojewody o usunięciu z map żoliborskiego społecznika, a kilkanaście stowarzyszeń złożyło petycję do Zdzisława Sipiery, by ten cofnął swoje zarządzenie. Jednak, jak wskazuje adwokat prof. dr hab. Adam Jaroszyński, który w imieniu Miasta zaskarżył dekomunizację wszystkich ulic w stolicy, żadna z decyzji wojewody jeszcze nie weszła w życie.

Rada Dzielnicy Żoliborz 14 marca po raz drugi zajmowała się sprawą oceny zmiany patrona żoliborskiej ulicy. Tym razem, dużą większością głosów, potępiła decyzję wojewody i domagała się przywrócenia starej nazwy. Stanowisko nie ma formalnego znaczenia, ale dobrze, że radni posłuchali głosu wielu oburzonych mieszkańców.

Już kilka dni później, 19 marca, przedstawiciele kilkunastu stowarzyszeń spotkali się ze Zdzisławem Sipierą i złożyli na jego ręce petycję o wycofanie się z decyzji. Na spotkaniu wojewoda wyjaśniał, że musiał dostosować się do opinii Instytutu Pamięci Narodowej, który uznał, że Tołwiński spełnia zapisy ustawy dekomunizacyjnej i musi zniknąć z przestrzeni publicznej. Obiecał jednak, że przekaże pismo stowarzyszeń do Instytutu. Pytanie jednak, czy jeśli IPN podzieli argumenty żoliborzan, to czy wojewoda cofnie zarządzenie? Zdaniem profesora Jaroszyńskiego prawo nie daje mu takiej możliwości. Wygląda więc na to, że apelowanie do wojewody to dopiero pierwszy krok. Zgodnie bowiem z ustawą dekomunizacyjną do zmiany patrona nadanego po usunięciu „wrażego” Tołwińskiego potrzebna jest zgoda i wojewody, i IPN. Samą decyzję o zmianie mogłaby wtedy podjąć Rada Miasta. Trudno jednak spodziewać się, by te trzy strony doszły do porozumienia i zgodziły się na ponowne nadanie ulicy imienia zasłużonego spółdzielcy i samorządowca.

Niekonsekwencja prawna

W połowie marca zakończyła się wymiana tabliczek wszystkich zdekomunizowanych ulic. Jak podkreśla Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich, który był odpowiedzialny za wprowadzenie zmian, zarządzenia wojewody weszły w życie z dniem ogłoszenia, czyli 10 listopada 2017 roku. To, że Miasto zaskarżyło decyzje wojewody, zdaniem ZDM nie wstrzymuje wykonania zarządzeń. Zarząd nie miał jednak zabezpieczonych środków na ten cel, dlatego zamienił tablice dopiero po otrzymaniu finansowania w budżecie na 2018 rok i podpisaniu umowy na konserwację nowych tablic. Problem jednak w tym, że do zmiany w ogóle nie powinno dojść, bo zarządzenia wojewody są nieprawomocne.

Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym (art. 98) Miasto miało 30 dni na zaskarżenie rozstrzygnięć wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jeżeliby tego nie zrobiło, zarządzenia stałyby się obowiązujące. Jednak w związku z zaskarżeniem, zarządzenia staną się ważne tylko wtedy, gdy wojewoda wygra z Miastem w sądzie. Po nowelizacji obecne brzmienie ustawy dekomunizacyjnej bardzo utrudnia zaskarżanie zarządzeń, jednak Miasto zrobiło to, gdy ustawa mu tego jeszcze nie ograniczała, dlatego musi dojść do postępowań przed WSA w Warszawie.

Sąd ten wydał już pierwsze postanowienie w sprawie ulicy Tołwińskiego, nie rozstrzygnął jednak jeszcze samej istoty skargi. Sąd stwierdził, że nie może wstrzymać wykonania zarządzenia zastępczego wojewody (a o to też poprosiło Miasto), ponieważ jest to akt prawa miejscowego, a WSA takich aktów wstrzymywać nie może. Dodał jednak istotną rzecz: „skorzystanie przez stronę skarżącą z prawa wniesienia skargi do sądu administracyjnego powoduje, że zaskarżone zarządzenie zastępcze w przedmiocie zmiany nazwy ulicy nie jest prawomocne, a zatem nie podlega wykonaniu” (całe postanowienie można przeczytać na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl; sygnatura sprawy II SA/Wa 2088/17). Nie powinno zatem dojść do zmiany tablic. Podobnego zdania jest profesor Jaroszyński. W ZDM ograniczyli się do lektury zarządzenia, gdzie jest podana data wejścia w życie. To zbędny pośpiech. Zarządzenia wojewody należy wykonać dopiero po ich uprawomocnieniu. Obecnie obowiązują stare nazwy ulic, i to niezależnie od tego, że na tablicach są już nowi patroni – ocenia prawnik.

Wszystko w rękach sądu

Na razie nie ustalono jeszcze terminu rozprawy dotyczącej żoliborskiego spółdzielcy. Jak się dowiedzieliśmy w WSA, posiedzenia w sprawie wszystkich ulic będą miały miejsce w maju i czerwcu. W Gdańsku rozprawy już się odbyły, sąd uchylił wszystkie zarządzenia wojewody pomorskiego. Patrząc na argumentację tamtejszego WSA, można mieć nadzieję, że i w Warszawie wyroki będą korzystne dla Miasta. Sąd uznał, że trzeba oceniać nazwy ulic pod kątem ich wykorzystania w celu rzeczywistego propagowania komunizmu, a to wymaga ustalenia jednoznacznej komunistycznej wymowy danej nazwy. Nie może być tak, że patron był jedynie w jakiś sposób związany z dawnym ustrojem.

Na tym też skupił się profesor Jaroszyński. – Skargi to praca zespołowa, ja zająłem się głównie tym, jak należy rozumieć symbol komunizmu. Wojewoda tylko przytoczył bardzo ogólną opinię IPN i tyle. Co z tego, że ktoś był członkiem partii? Czy to oznacza, że propagował komunizm? To powinno zostać wykazane, a wojewoda właściwie w żadnym z przypadków tego nie zrobił – uważa adwokat. Dodaje, że opinie IPN nie są wiążące, zwłaszcza że to, co przedstawił Instytut, trudno w ogóle uznać za opinię. – To tylko wycinki z encyklopedii, bez faktycznej oceny danej osoby czy wydarzenia – podkreśla.

Dopiero wyrok sądu może doprowadzić do ewentualnej zmiany patrona na Macieja „Kotwicza” Kalenkiewicza. Do tego czasu żoliborzanie z tego terenu nadal mieszkają przy ulicy Stanisława Tołwińskiego.

Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata

Niezależnie od wyroku pamięć o Tołwińskim nie zginie. Wszystko dzięki dwóm projektom do budżetu partycypacyjnego zgłoszonym przez Stowarzyszenie Żoliborzan. Pierwszy zakłada zamieszczenie na rogu ulic Braci Załuskich i Tołwińskiego (jak kto woli, Kalenkiewicza) tablicy edukacyjnej prezentującej postać Stanisława Tołwińskiego i jego dokonania, a drugi przygotowanie wystawy i wydanie książki poświęconej współtwórcy WSM. W trakcie publicznej prezentacji pomysłów doszło do ujawnienia kolejnej ważnej informacji o spółdzielcy. Jego wnuk przyszedł na spotkanie i pokazał dokumenty, z których wynika, że Stanisław Tołwiński został w 1997 roku pośmiertnie odznaczony medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Aż dziwne, że wojewoda nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, kogo chce usunąć z przestrzeni miasta.

Projekty są na razie w trakcie urzędowej weryfikacji. Jeśli ją pomyślnie przejdą, a mieszkańcy poprą taką formę upamiętnienia powojennego prezydenta Warszawy, to nawet jeśli Miasto przegra w sądzie, Tołwiński nie zniknie z mapy Żoliborza.

Bartłomiej Pograniczny

 

Artykuł ukazał się w numerze 2/2018 „Życia WSM”.