Patronat „Życia WSM”: Żoliborz powstawał jako pomnik niepodległości, ale jego cokołem była spółdzielczość

Żoliborz to dzielnica Warszawy, którą określa się mianem Pomnika Niepodległości. Dzięki odzyskaniu niepodległości i dzięki wysiłkowi wielu Polaków, na piaszczystym pustkowiu, w trudnych powojennych warunkach – niemal z niczego – powstała całkiem nowa dzielnica. Charakter tej dzielnicy w dużej mierze ukształtowała nowatorska i ideowa spółdzielnia – budująca nie tylko domy, ale i nową społeczność.

Na terenach zbywanych przez Skarb Państwa, tu w szczególności na terenach tzw. esplanady Cytadeli Warszawskiej i jej fortów (czyli terenów wyłączonych od zabudowy przez dziesięciolecia dla zachowania otwartej przestrzeni dla działań wojennych), rozpoczęto budowę nowego niepodległego życia. „W ciągu dwudziestolecia międzywojennego na tych niezagospodarowanych żoliborskich piaskach wyrosła nowoczesna dzielnica dla 40 000 mieszkańców” (Historia Żoliborza, T. Pawłowski, s. 12-13). Jako pierwsza powstała Spółdzielnia Oficerska na pl. Inwalidów.

„Żoliborz powstawał jako pomnik niepodległości, ale jego cokołem była spółdzielczość”, mówił w 2012 roku, z okazji 90-lecia Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Baltazar Brukalski, architekt, syn słynnych i zasłużonych dla WSM-u architektów Barbary i Stanisława Brukalskich. Żoliborz stał się matecznikiem spółdzielczości mieszkaniowej, rozwijającej się dopiero w odrodzonym kraju, nie miała ona bowiem jeszcze tradycji – pierwsze takie zrzeszenia powstały na terenach polskich dopiero pod koniec XIX wieku, a przed wojną działało ich w sumie zaledwie 40, z czego tylko część miała polski charakter (za: Spółdzielnie mieszkaniowe: pomiędzy wspólnotą obywatelską a alienacją, A. Peisert, s. 76-80). W nowo powstającej dzielnicy z początku powstawały spółdzielnie typowo budowlane, ale szybko pojawiła się też nowa jakość – WSM, a więc spółdzielnia stawiająca sobie szerokie cele społeczne: budownictwo dostępne nie tylko dla najzamożniejszych, ale także dla robotników i urzędników niższego szczebla (jak wiadomo, inicjatorami i założycielami Spółdzielni byli członkowie PPS), obejmujące całościowy projekt budowy miasta – z obiektami użyteczności publicznej odpowiadającymi na szerokie potrzeby (ochronki dla dzieci, szkoły, pralnie, łaźnie, kooperatywy spożywcze, ogrody uprawne, opieka społeczna, życie kulturalne i sąsiedzkie: teatr, prasa, koła zainteresowań i koła dyskusyjne) i, co szczególnie ważne, zarządzane „na niestosowanych gdzie indziej zasadach społecznego samorządu” (Historia Żoliborza, s. 13). Suwerenny samorząd ogółu członków stanowił centralną ideę tak rozumianej spółdzielczości. Dla spółdzielców była to codzienna szkoła współpracy i dialogu. Nie bez powodu zasadą spółdzielczych zgromadzeń była apolityczność, chodziło przecież o to, by ponad podziałami dbać o wspólne sprawy i wspólne dobro.

Nie było jednak tak, że magicznym zrządzeniem losu samo zamieszkanie w obrębie WSM-u czyniło z mieszkańców zaangażowanych obywateli i spółdzielców. Jak wszędzie dominowało zainteresowanie własnymi prywatnymi sprawami. Dopiero mozolny trud najbardziej zaangażowanych, wizjonerów i społeczników sprawiał, że stopniowo kolejne osoby włączały się w życie wspólnoty. To wizjonerzy tworzyli instytucje (Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Lokatorów, spółdzielnie spożywców, instytucje wychowawcze), z których szerokie rzesze spółdzielców korzystały, najpierw by zaspokoić tylko swoje własne potrzeby, z czasem coraz więcej z nich również dlatego, że przekonali się do wartości spółdzielczych idei. Pisma, odezwy, czy pochody z okazji Dnia Spółdzielczości miały trafiać szeroko i przyciągać kolejne osoby. Z czasem „lokatorzy poczuli, że to oni są współgospodarzami i poprzez swoje zachowanie oraz pracę na rzecz osiedla mają wpływ na jego wygląd” (Ilustrowany Kalendarz Dzielnicy Żoliborz 2016, T. Pawłowski, s. ze zdjęciem orkiestry).

Choć ci co tworzyli i działali na rzecz spółdzielni wciąż mieli niedosyt, że zbyt mało lokatorów angażuje się i utożsamia ze spółdzielczą ideą i wspólnotą, to jednak patrząc z dzisiejszej perspektywy podziwiamy, ile dokonali. Działacze WSM chcieli, by ich spółdzielnia była przykładem i wzorem dla inicjatyw w całym kraju, o co aktywnie zabiegali, tworząc wystawy, uczestnicząc w kongresach w kraju i za granicą, zapraszając na wycieczki. Faktycznie WSM była eksperymentem-ewenementem na skalę całego kraju. Podziwiano nie tylko nowatorskie rozwiązania architektoniczne (projektowali najbardziej znani architekci tamtego czasu), ale właśnie nowatorskie rozwiązania społeczne – organizowania (się) życia nowej społeczności. Szybko inne żoliborskie spółdzielnie zaczęły wzorować się na WSM-ie, choć na pewno żadna nie na taką skalę. Wpływ doświadczeń i dorobku WSM na podobne inicjatywy w całym odradzającym się kraju w okresie międzywojennym był bardzo duży (za: Spółdzielnie mieszkaniowe, s. 86). Można snuć domysły, jak rowinęłaby się spółdzielcza społeczność na Żoliborzu, gdyby nie wybuch kolejnej wojny i gruntowne przemiany, które nastąpiły po niej.

Pytanie, czy dla nas samych – mieszkających dziś na Żoliborzu, czy mieszkających w obrębie Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – międzywojenna historia eksperymentu-ewenementu może być wzorem i inspiracją? Jaki dziś czynimy użytek z Niepodległości, z możliwości swobodnego zrzeszania się, ze swobody wypowiedzi? Czy po 100 latach Niepodległości umiemy ją docenić i znaleźć w sobie dość motywacji, by uczynić z niej jak najlepszy użytek?

Marta Ostrowska

 

Zapraszamy Państwa na debatę, w trakcie której będziemy wspólnie szukać odpowiedzi na powyższe pytania: 27 września o godz. 17:30 w Bibliotece Publicznej przy ul Słowackiego 19a.

 

Może mają Państwo własne doświadczenia, a może przekazane przez bliskich wspomnienia, dotyczące realizowanych w praktyce wartości przyświecających pierwszym spółdzielcom: solidarności, współodpowiedzialności, troski o otoczenie, samorządności, sąsiedzkiego zaangażowania? Może w swoim życiu odczuliście Państwo kiedyś budujące emocje sąsiedzkiej solidarności i wspólnotowości?

Zapraszamy do podzielenia się takimi wspomnieniami i do udziału w konkursie „W duchu sąsiedzkiej wspólnoty”. Najciekawsze prace zostaną nagrodzone i opublikowane na łamach „Życia WSM”.

Prosimy o nadsyłanie wspomnień do dnia 15 października 2018 r.

Mailowo na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub listownie na adres Redakcja Życia WSM, ul. Elbląska 14, 01-737 Warszawa z dopiskiem „konkurs wspomnieniowy”.

Artykuł ukazał się w numerze 4/2018 „Życia WSM”.