W pandemii zaczęliśmy działać na podwójnych obrotach

– Zajmujemy się osobami na kwarantannie, wspieramy seniorów, we współpracy ze Strażą Pożarną zawozimy starsze osoby na szczepienia. Dbamy, by nikt nie pozostał bez pomocy. Niestety, o części nowych zadań dowiedzieliśmy się dopiero z konferencji premiera, nikt z nami niczego nie konsultował. Pracownicy OPS-ów mieli być już zaszczepieni, ale szczepienia grupy „zero” długo były wstrzymane. Na szczęście wszystko już ruszyło. Udało się zaszczepić ponad połowę pracowników – mówi Maciej Sotomski, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w dzielnicy Bielany.

20210210 110329

Bartłomiej Pograniczny: Mija rok od początku pandemii. Wielu ludzi straciło pracę, znalazło się w kryzysie. Czy zauważył pan zwiększenie zapotrzebowania na wsparcie z Ośrodka?

Maciej Sotomski: Tak, w funkcjonowaniu Ośrodków Pomocy Społecznej nastąpiła rewolucja. Część instytucji była zamykana, pracowała na wolnych obrotach, za to my zaczęliśmy pracować na podwójnym-potrójnym przyspieszeniu. Wszystko przez nowe zadania. Od początku pandemii, zgodnie z decyzją wojewody, zajęliśmy się osobami na kwarantannie i w izolacji. Codziennie dostajemy informacje z sanepidu, ile osób w dzielnicy jest na kwarantannie, kto to jest i gdzie mieszka. Jeżeli ktoś musi zrobić zakupy, wykupić leki – dzwoni do nas. W tej sprawie współpracujemy z Policją, Wojskami Obrony Terytorialnej i Dzielnicowym Zespołem Wsparcia Mieszkańców. Jeśli ktoś jest pod opieką OPS-u, to przyjeżdża do niego nasz pracownik socjalny. Jeśli nie, to ktoś z Dzielnicowego Zespołu lub WOT-u.

 

Ile osób jest pod opieką Ośrodka?

Na początku marca będę miał aktualne dane za 2020 rok. W 2019 roku były to 5793 osoby, co stanowi 4,62% mieszkańców dzielnicy – w sumie 3265 gospodarstw domowych. Dominują gospodarstwa jednoosobowe (60%). 42,5% klientów to emeryci i renciści.

 

Na jakiej podstawie część osób jest przypisana do Ośrodka, a część do Zespołu?

Klienci Ośrodka to osoby, które otrzymują od nas zasiłki – stałe, celowe lub okresowe – albo korzystają z usług opiekuńczych. Mamy też dwa ośrodki wsparcia dla seniorów – przy Al. Zjednoczenia 13 i ul. Wrzeciono 5a. Żeby otrzymać taką pomoc, trzeba spełnić kryteria dochodowe. Gdy ktoś ich nie spełnia, pomoc może mu zaoferować inna jednostka.

 

Jak wyglądała państwa praca na początku pandemii?

Pracowaliśmy od poniedziałku do soboty. Ośrodka nie można było zamknąć, nawet w najgorszym okresie pandemii. Ktoś nagle mógł potrzebować pomocy. Później, w trakcie drugiej fali, zrezygnowaliśmy z sobotnich dyżurów.

Nasza pomoc nie polega na tym, że ktoś poinformuje nas, że potrzebuje zakupy na środę, a w czwartek zadzwoni, że jeszcze chce marchewkę. To musi być przemyślane zgłoszenie, żeby takie zakupy starczyły na przykład na tydzień. Oczywiście zdarzały się różne zgłoszenia. Ktoś prosił o porąbanie drewna do kominka, bo chciał w domu mieć odpowiedni nastrój, było też zgłoszenie o potrzebie umycia okien. No nie, takiej pomocy nie udzielamy. Zwłaszcza, że do osób na kwarantannie nikt nie może wejść. To na szczęście były jednostkowe przypadki. Większość zgłaszających się to naprawdę zdyscyplinowane osoby i chętne do współpracy.

Później doszło nam kolejne zadanie – rządowy program „Wspieraj Seniora”. Tutaj tak samo: pomagamy seniorom w zakupach, pomagamy zapisać się do lekarza, kupujemy leki. Trzecie zadanie, które weszło do naszych obowiązków już w tym roku, to pomoc seniorom w zarejestrowaniu się na szczepienia i dojeździe do punktu szczepień. Tu współpracujemy głównie ze Strażą Pożarną. Tych zgłoszeń na razie nie było dużo, program dopiero wystartował. Zgłoszenia trafiają do nas, my się kontaktujemy z zainteresowaną osobą. Przeprowadzamy wywiad.

To też nie wygląda tak, że córka czy wnuczek stwierdza, że nie chce się tym zająć, więc zadzwoni do Ośrodka. Przede wszystkim my mamy pomagać, a nie wyręczać kogoś. Jeżeli rodzina nie jest w stanie pomóc, to wtedy może zwrócić się o wsparcie.

Jak słyszymy w mediach, niektórzy zapisują się do odległych miejscowości, np. w Siedlcach, bo tylko tam znajdują wolny termin. Nasze usługi transportowe dotyczą tylko punktów szczepień na terenie Warszawy. Straż Pożarna przyjeżdża, zabiera osobę i zawozi ją do punktu.

To są trzy zadania, które spowodowały, że Ośrodek zmienił się diametralnie. Podzieliliśmy zespół pracowników na dwie grupy, żeby ludzie się wymieniali. Niektóre działy muszą być jednak codziennie.

 

A co z ośrodkami dla seniorów, o których pan wspominał?

Zgodnie z decyzją wojewody przez długi czas Ośrodki Wsparcia Dla Seniorów były zamknięte. Na szczęście 2 marca wracamy do pracy, oczywiście w reżimie sanitarnym.

Przed zamknięciem w Ośrodkach oferowaliśmy dzienną pomoc. Seniorzy przychodzili, jedli posiłki, odbywały się zajęcia plastyczne, zajęcia terapeutyczne – po prostu żeby nasi mieszkańcy nie siedzieli sami w domach. Stwierdziliśmy, że nie możemy ich tak zostawić. Dlatego, mimo zamknięcia Ośrodków, cały czas dostarczaliśmy seniorom śniadania i obiady. Współpracowaliśmy z firmą cateringową, która dostarczała nam posiłki, potem pracownicy rozwozili je z ośrodków do mieszkań 30-40 osób. I tak codziennie.

2 marca wracamy do wydawania posiłków na miejscu. Zajęcia dla seniorów cały czas będą odbywać się zdalnie.

Pracownicy nie mogą pójść do mieszkańców, dlatego dzwonią. Takie rozmowy trwają nieraz i godzinę, seniorzy bardzo tego potrzebują. Jak senior przekaże, że coś trzeba mu kupić, to pracownik OWDS-u to załatwia. Część seniorów jest skomputeryzowana. Żeby nadal mogli uczestniczyć w zajęciach, stworzyliśmy warsztaty on-line, np. tańca. Pracownik jest na miejscu w OWDS-ie, widać wszystko na ekranie, seniorzy się dołączają. Mieliśmy też zajęcia plastyczne. Dostarczyliśmy materiały do seniorów, a oni wykonywali w domach kartki świąteczne, torebki. Drobne rzeczy, ale działali.

Mimo to seniorzy odczuwają skutki pandemii. Narzekają na dużą samotność, na beznadzieję, nie widzą przyszłości. Liczą na program szczepień, by mogli w końcu normalnie funkcjonować. Ale przecież wiemy, jak to na razie wygląda.

 

Czy w związku z nowymi zadaniami musiał pan zatrudnić nowe osoby i czy dostał pan na to dodatkowe środki?

Tak i nie. Na pierwsze zadanie – pomoc osobom na kwarantannie – nie. Po prostu przeorganizowałem Ośrodek. Nowe środki dostaliśmy na program „Wspieraj seniora”. Samo wprowadzenie tego programu nie było prawidłowe. Idea jest jak najbardziej słuszna, ale realizacja to katastrofa. Zaczęło się w październiku. W piątek pan premier Morawiecki zrobił konferencję o 12:00, na której poinformował, że powstaje taki program – powołany zostanie Korpus Wspierania Seniorów, za który odpowiadać będą ośrodki pomocy społecznej. Po godzinie dostałem informację od pracownika, że do ośrodka dzwonią seniorzy. Mówią, że zaczął działać program, więc chcą na jutro zamówić lekarstwa. Nikt nas wcześniej o tym nie poinformował. Nie przyszło żadne pismo. O tym, że mamy nowe zadania, dowiedzieliśmy się z konferencji. Po kilku godzinach dostaliśmy maila, że mamy zacząć działać. Kompletny chaos. Jakoś sobie poradziliśmy, ale przepływ informacji był fatalny. Pieniądze na realizację programu dostaliśmy dopiero po dwóch miesiącach.

Rząd zdecydował o kontynuacji programu, dlatego wystąpiliśmy o nowe środki. Jeśli chodzi o trzecie zadanie, czyli pomoc przy szczepieniu i transporcie, to nie dostaliśmy dodatkowych pieniędzy.

 

Cały czas prowadzone jest też standardowa działalność Ośrodka.

Przede wszystkim zapewniamy system zasiłków. Mamy zasiłek stały ze względu na wiek i niezdolność do pracy, który wynosi minimalnie 30 złotych miesięcznie, a maksymalnie 645 złotych. Zasiłek okresowy, związany z tym, że ktoś przez pewien czas znajduje się w złej sytuacji, np. zachorował, stracił pracę. To minimalnie 20 złotych, maksymalnie 418 złotych. Mamy jeszcze trzeci zasiłek, zasiłek celowy. To pieniądze na zakup leków, na jedzenie, na coś, co w danym momencie stało się niezbędne, np. sprzęt rehabilitacyjny czy opał. Dofinansowujemy czynsz, kolonie dla dzieci, energię elektryczną, bilety komunikacyjne. To są indywidualne przypadki, kto czego w danym momencie potrzebuje.

Oprócz tego finansujemy posiłki – to jedno z naszych głównych zadań. Nasi klienci korzystają z dwóch barów na terenie Bielan: Malwa i Marymont. Finansujemy też koszty pogrzebów.

Oprócz tego mamy usługi psychologiczne. Wiadomo, jakie problemy pojawiły się, kiedy ludzie są w izolacji. Mamy do czynienia z falą depresji. Trzecia rzecz standardowa to wspomniane już OWDS-y, czyli opieka seniorów.

Poza tym zawsze organizowaliśmy wczasy dla naszych mieszkańców, w zeszłym roku przez pandemię musieliśmy z tego zrezygnować.

Zajmujemy się też Niebieskimi Kartami w ramach Dzielnicowego Zespołu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. To zespół interdyscyplinarny, w który zaangażowane są organizacje pozarządowe, policja, szkoły. Wszyscy spotykają się u nas. W tym momencie podsumowujemy dane za zeszły rok. Spodziewam się wzrostu liczby założonych kart. Ludzie siedzą w domach, częściej dochodzi do przemocy.

Mamy jeszcze asystentów rodziny, którzy pomagają rodzinom wyjść z kryzysu, pracują z nimi w trybie ciągłym. Asystent praktycznie wchodzi do rodziny i stara się ją wspierać.

 

Jakie warunki trzeba spełnić, żeby otrzymać pomoc?

Trzeba spełnić kryterium dochodowe – 701 zł miesięcznie na osobę gospodarującą samotnie i 528 zł na jednego członka rodziny w gospodarstwie wieloosobowym. Jest też pewna możliwość manewrowania przy wysokości zasiłku, jeśli ktoś nieznacznie przekracza kryterium dochodowe. Chodzi o to, żeby też otrzymał jakieś wsparcie.

Na naszej stronie i na Facebooku są namiary, gdzie można się zgłosić. Ośrodek jest czynny od poniedziałku do piątku. Składa się wniosek o pomoc, podaje przyczynę. Pracownik socjalny sprawdza sytuację, czy dana osoba spełnia kryteria dochodowe. Jeżeli spełnia, to przeprowadzany jest wywiad i przyznawana pomoc.

 

Kryterium dochodowe jest liczone za ostatnie trzy miesiące.

Tak, to ogólny przychód, od którego odlicza się np. składki zdrowotne czy inne rodzaje przyznanego wsparcia. Pieniądze przelewamy na konto albo można je odebrać w kasie.

W nagłych sytuacjach też można się zgłaszać. Mieliśmy przypadki pożaru mieszkania. Wtedy reakcja jest błyskawiczna. Dajemy wysoki, specjalny zasiłek. Procedura jest niestandardowa. Dzisiaj informacja, szybki wywiad pracownika, a następnego dnia przekazujemy pieniądze.

 

Jak wygląda kwestia sprawdzenia, czy rodzina jest odpowiednio zaangażowana. Istnieje obowiązek alimentacyjny, gdy członek rodziny jest w niedostatku. Jednak są sytuacje, gdy zobowiązany członek rodziny nie chce płacić, a sprawę trzeba załatwiać w sądzie. A zanim to zostanie ustalone, to mogą minąć lata.

To ciężki temat. Wśród naszych klientów dominują osoby samotne, nie mamy wielu nowych osób. Ale rzeczywiście zdarza się tak, że ktoś zostawia mamę czy babcię. Wtedy prowadzimy postępowanie. Pomagamy osobie potrzebującej, ale jednocześnie wzywamy członka rodziny do włączenia się do pomocy. Jeśli taka osoba tego nie robi i nie chce płacić, to różnie się to kończy. Sprawa w sądzie, windykacja. Najważniejsza jest jednak osoba potrzebująca. Idziemy dwutorowo. Jest wsparcie i jednocześnie próba zaangażowania rodziny.

 

W OPS-ie można też otrzymać zasiłek celowy dotyczący gospodarki odpadami komunalnymi. W kwietniu zmieni się system obliczania kosztów wywozu odpadów. Większość osób będzie musiała zapłacić więcej.

To projekt miejski realizowany poprzez OPS-y. Do końca zeszłego roku przysługiwała pomoc dla osób samotnie gospodarujących, których dochód nie przekraczał 1752,50 zł. Teraz pomoc będzie wyglądała inaczej. Osoby spełniające kryterium dochodowe 701 zł będą mogły ubiegać się o zasiłek celowy. Jego wysokość będzie uzależniona od sytuacji danej osoby.

Inaczej wygląda to w przypadku osób posiadających Kartę Dużej Rodziny. Każda zakwalifikowana do wsparcia osoba otrzyma średnio 25 zł miesięcznie. Tutaj kryterium dochodowe programu wynosi 1848 zł na jedną osobę w gospodarstwie domowym.

 

Pandemia dotknęła też samych pracowników Ośrodka. Zostaliście wpisani do grupy „zero” razem m.in. z lekarzami, ale szczepienia tej grupy na długi czas zostały wstrzymane.

Na szczepienia zostaliśmy zgłoszeni już 18 grudnia. Pierwszy termin został odwołany. Później, pod koniec stycznia, nagle przed 16:00, dostaliśmy informację, że 21 osób można zaszczepić. Na hura się udało. Potem przez kilka tygodni cisza. Pisałem w tej sprawie do Szpitala Bielańskiego, raczej informacyjnie, bo Szpital nic nie poradzi. Pisałem do ministra pracy, do ministra rodziny, do ministra zdrowia i do pana koordynatora Dworczyka. Wyglądało to tak, jakby się trochę zapomniało o tych z grupy „zero”.

W połowie lutego wznowiono szczepienia. Pierwszą lub już dwiema dawkami zaszczepiono ponad połowę ze 131 pracowników. Ponad 110 z nich zgłosiło się na szczepienia, to bardzo dobry wynik. Część osób nie może zostać zaszczepiona z powodów zdrowotnych, tylko kilka procent nie chce. Do tego dochodzi grupa 50 wolontariuszy.

Dlaczego to jest dla nas tak ważne? Mamy kontakt z seniorami, do Ośrodka przychodzą klienci. Dostaliśmy wytyczne, że generalnie nie powinniśmy wychodzić w teren, ale w nagłych przypadkach i tak musimy iść do osoby potrzebującej. Gdy ktoś przez trzy dni się nie odzywa, to lepiej sprawdzić, bo może być różnie. Mamy kontakt z ludźmi, więc musimy być zaszczepieni.

 Rozmawiał Bartłomiej Pograniczny


Artykuł ukazał się w lutowym numerze „Życia WSM” (numer 1/423)

 

***

Ośrodek Pomocy Społecznej
Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy
ul. Przybyszewskiego 80/82
01-824 Warszawa

tel. +48 22 56 89 100
fax +48 22 864 59 52
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.