Ekologia czy bezpieczeństwo? Najlepiej jedno i drugie

Żoliborz III słynie z bogactwa zieleni. Administracja zakłada łąki kwietne, ogranicza koszenie, sadzi nowe krzewy, dlatego tym bardziej zaskakuje podejście, jakie Dyrekcja wykazuje w stosunku do części gatunków drzew – sukcesywnie składa wnioski o wycinkę topoli, nawet jeśli drzewa są zdrowe.

O sprawie poinformowała nas mieszkanka Żoliborza III, zaniepokojona informacją, którą w lipcu zobaczyła na tablicy ogłoszeń w swoim budynku. Administracja zapowiedziała, że zamierza złożyć wniosek o wycinkę topoli znajdującej się na terenie górek, naprzeciwko budynku Administracji. W ogłoszeniu opisano, że po wichurze z drzewa spadł duży konar, co oznacza, że jest ono bardzo kruche i stanowi niebezpieczeństwo dla przechodniów czy bawiących się dzieci. Sprawa wydawałaby się jasna, ale drzewo, zdaniem mieszkanki, wcale w złym stanie nie jest. Co więcej, Administracja, podejmując decyzję o złożeniu wniosku o wycinkę, nie zasięgnęła opinii dendrologa. Czytelniczka uznała, że tak stare i piękne drzewo powinno się otoczyć specjalną ochroną. Przesłała redakcji zdjęcie, na którym drzewo wydaje się być w dobrej kondycji. Zapytaliśmy Administrację, na jakiej podstawie uznała, że jednak należy je wyciąć.

Niebezpieczne topole?

Na pytania redakcji odpisał główny księgowy Osiedla, pan Sylwester Mroczek. Przyznał, że od lat naciska na pozbywanie się z terenu Żoliborza III trzech gatunków drzew: topoli czarnej, klonu jesionolistnego i bzu czarnego. Podkreślił, że te gatunki były do niedawna uznawane za chwasty w parkach i przestrzeni miast, dlatego w większości przypadków w latach 90. zostały wycięte. Wówczas nie było nawet potrzebne pozwolenie na wycinkę, podobnie jak w przypadku drzew owocowych. Topola czarna stwarza bardzo duże zagrożenie dla osób przebywających w pobliżu i również dla mienia Spółdzielni. Powinniśmy ogrodzić taśmą teren pod topolami czarnymi – napisał pan Mroczek. Dodał, że Spółdzielnia powinna corocznie składać wnioski o wycinkę topól, bo drzewa te łamią się pod własnym ciężarem. Wszystko po to, by uniknąć zagrożenia dla mieszkańców i ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej.

Zdaniem pana Mroczka opinia dendrologa nie jest potrzebna. Na potwierdzenie zasadności swoich działań przesłał linki do kilku artykułów, pokazujących np., że urząd miejski Krakowa bez problemu wydaje zgody na wycinki topól, bo to drzewa krótkowieczne o małej wartości dendrologicznej. O ewentualną opinię dendrologa Administracja wystąpi w razie otrzymania odmowy na wycinkę którejś z osiedlowych topól. Przecież za te środki można nasadzić drzewa gatunków wartościowych. Zapewne tak, ale warto tu podkreślić: funkcje jakie spełnia zieleń w mieście – produkcja tlenu, retencjonowanie wody czy obniżanie temperatury – dużo lepiej realizują stare dorodne drzewa, a nie kilka sadzonek nawet najbardziej cenionych gatunków.

Topola przed Administracją to zdrowe drzewo

– Jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej tysiąc siedemset 10-letnich, małych buków. To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki – zaznaczył kilka lat temu w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr Dominik Drzazga z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

Stare drzewa, co pokazuje przykład mieszkanki Żoliborza III, mają przynajmniej dla części osób także wartość kulturową, społeczną. Stąd zasadne wydaje się pytanie, czy nie należałoby zlecić badania drzewa przez specjalistę, który oceni, czy można je wzmocnić, zachować w okrojonej formie, czy jednak trzeba jak najszybciej usunąć zagrożenie. Tak, żeby móc realnie stwierdzić, co jest bardziej opłacalne – zastąpienie starego drzewa nowymi sadzonkami, które dopiero po wielu latach będą miały podobny wpływ na lokalny ekosystem, czy wzmocnienie drzewa nawet mniej wartościowego gatunku, ale mającego realny wpływ na życie mieszkańców. Administracja nie widzi tego problemu.

Wichury żadnej wtedy nie było, gałąź ułamała się sama z siebie pod swoim ciężarem. Drzewo wygląda na zdrowe, najprawdopodobniej opinia dendrologa to potwierdzi. W przypadku topoli czarnej chodzi tylko o kwestie bezpieczeństwa – podkreślił pan Sylwester Mroczek.

Osiedle to nie rezerwat przyrody, ale wycinka to niejedyne rozwiązanie

Dokonujemy wielu nasadzeń drzew i krzewów na terenie Osiedla. Zakładamy łąki kwietne, nie kosimy trawy tam, gdzie jest to możliwe i uzasadnione. W związku z tym nie można nas posądzić o brak działań proekologicznych. Natomiast ekologia nie może być ponad wszystkim, najważniejsze jest życie i zdrowie naszych mieszkańców. A rezerwaty przyrody można zakładać, ale może gdzie indziej – dodał główny księgowy Żoliborza III. Chyba nikt nie oczekuje rezerwatu między blokami, ale skoro Osiedle i tak jest już bardzo zaangażowane w sprawy zieleni, to nie powinno być problemem szersze spojrzenie na sprawę.

Ciekawie do kwestii pozostawiania topól w przestrzeni miejskiej podeszła niedawno Zieleń Warszawska. W sierpniu, w rejonie ulicy Potockiej 2A, pracownicy urzędu przeprowadzili prace pozwalające na zachowanie obumierającej topoli czarnej. Drzewa, które zgodnie z ekspertyzą dendrologiczną, jest popękane w środku. Dokonano specjalistycznych cięć weteranizujących, dzięki którym „topola będzie dalej pełnić ważne funkcje przyrodnicze, a jednocześnie nie będzie stanowić zagrożenia dla mieszkańców”. Redukcja korony pozwoli pozostawić w tej okolicy piękne, ale obumierające drzewo, które jednak jest cenne przyrodniczo. Jego wypróchniały wewnętrznie pień stanowi bogate siedlisko dla wielu organizmów. Dodatkowo, planowane cięcia weteranizujące imitować będą naturalne wyłamanie gałęzi, powstałe w ten kontrolowany sposób głębokie rany w drzewie staną się siedliskiem różnych organizmów i przyczynią się do zwiększenia różnorodności biologicznej sprzyjającej okolicznej przyrodzie – napisano, przed podjęciem prac, na stronie „Zieleń Warszawska Żoliborz” na Facebooku.

Może o takich działaniach warto też pomyśleć i na terenach WSM? Skoro da się wykorzystać obumierające drzewa, tym bardziej można zadbać o zdrowe. Drzewa pełnią w przestrzeni miejskiej wiele funkcji. Topola, o której napisała do redakcji mieszkanka Żoliborza III, jako zabezpieczone drzewo, mogłaby nadal przynosić korzyści osiedlu. Nakłady poniesione na prace pielęgnacyjne mogą okazać się mniejsze niż strata, jaką przyniesie usunięcie dużego drzewa z lokalnego ekosystemu. To oczywiście wymaga więcej pracy od Administracji, ale nie zawsze droga na skróty jest najlepsza.

Bartłomiej Pograniczny

Artykuł ukazał się w numerze 4/2021 „Życia WSM”