Spółdzielczy pilotaż w nowoczesnej gospodarce odpadami

3 marca w Spółdzielczym Domu Kultury zebrali się specjaliści w zakresie gospodarki odpadami. Pod przewodnictwem prezes WSM Barbary Różewskiej dyskutowali o tym, jak doprowadzić do zmian w systemie tak, by gospodarka odpadami stała się przyjaźniejsza środowisku, i jednocześnie zatrzymać ciągłe podwyżki opłat za odbiór śmieci.

DSC 0670 

Jako pierwszy wystąpił Andrzej Bartoszkiewicz, twórca systemu Eko AB, przetwarzania odpadów u źródła w osiedlowych pawilonach. – System oparty na pojemnikach jest przestarzały. Gospodarka odpadami to dziś porażka, ale w przyszłości może stać się sukcesem – ocenił. Podkreślił, że rosną opłaty, ale żadna gmina nawet nie zbliżyła się do 55% recyklingu, a właśnie taki poziom mamy osiągnąć już za trzy lata. Bartoszkiewicz opracował system, który może pomóc to zmienić. Eko AB opiera się sieci minisortowni. Każdy pawilon obsługuje nieruchomość, w której mieszka od 400 do 1200 osób (optymalnie 800). W takim punkcie pracuje wykwalifikowany sortowacz odpadów, do którego mieszkaniec zanosi śmieci podzielone jedynie na trzy frakcje: kuchnia, łazienka, pozostałe. Pracownik dzieli je aż na 23 rodzaje odpadów, w tym np. butelki PET od razu z podziałem na kolory. Założeniem systemu jest stworzenie czystych frakcji handlowych, które można potem sprzedać recyklerowi. W pomieszczeniu jest chłodnia, frakcje są odpowiednio zabezpieczone, dzięki czemu zmniejsza się też liczba okolicznych gryzoni. Po podziale tylko 15% odpadów idzie do spalenia, reszta to czyste frakcje handlowe. Taki system działał pilotażowo przez kilkanaście lat w Płocku. O podobnym rozwiązaniu myśli też WSM w ramach wspominanego już kilka razy na łamach „Życia WSM” projektu minipszoków.

Następnie głos zabrała Agnieszka Sępińska z huty szkła Ardagh Group, która opowiedziała o problemach związanych z segregacją szkła. Szkło może być poddawane recyklingowi w nieskończoność bez utraty wartości, jednak ważne, by do huty trafiła odpowiednio oczyszczona stłuczka. Dlatego do pojemnika na szkło nie powinny trafiać np. naczynia żaroodporne czy potłuczone szklanki – takie odpady powinny znaleźć się w koszu na zmieszane. Sępińska stwierdziła, że trzeba edukować mieszkańców, by już na etapie swoich domów prawidłowo dzielili szkło. Jej zdaniem należy też zmienić kosze na szkło. Dobre są pojemniki typu dzwon z małym otworem, bo zmuszają do pojedynczego wrzucania butelek, i do tego bez plastikowej torby. Pomocą będzie też zapowiadany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska system kaucyjny, ale nie obejmie on wszystkich opakowań szklanych. Różnorodność opakowań praktycznie uniemożliwia powrót do systemu kaucyjnego znanego z czasów PRL.

Krzysztof Droń z grupy doradczej KD&D Investment Advisory mówił o rozwiązaniach usprawniających gospodarkę odpadami, które zaobserwował m.in. w Austrii. Do sortowania motywuje np. skanowanie toreb, które przynosimy do altanki. Odpowiednie urządzenie od razu podaje poziom posortowania danej frakcji. – Wiedza, że torba zostanie przeskanowana znacząco poprawia poziom recyklingu – ocenił Droń. Innym rozwiązaniem są inteligentne pojemniki na odpady z wbudowanymi czujnikami mierzącymi zapełnienie kosza, ale też temperaturę (co pozwala przeciwdziałać samozapłonom np. z wyrzuconej baterii). Takie informacje pozwalają na efektywniejszy odbiór odpadów – ekipa śmieciarki jeździ częściej, gdy pojemnik jest przepełniony, albo omija te altanki, gdzie kosze nie zostały jeszcze wypełnione. To pozwala na skrócenie tras śmieciarek o 30%. Zdaniem Dronia w mniejszych miastach ludzie korzystają z PSZOK-ów (Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych), ale w Warszawie jest ich za mało, dlatego system się nie sprawdza.

Karol Wójcik z firmy Byś, która odpowiada za odbiór odpadów na terenie Żoliborza i Bielan, zgodził się z tym, że w Warszawie brakuje instalacji do przetwarzania odpadów. Pozytywnie ocenił pomysł minipszoków jako dodatkowego wsparcia systemu.

Tu pojawiło się pytanie ze strony prezes Barbary Różewskiej: czy Spółdzielnia, zgodnie z obecnymi przepisami, może wydzielić się z miejskiego systemu gospodarki odpadami i sama zorganizować odbiór śmieci? Sprawa wywołała spór wśród ekspertów. Część mówiła o tym, że skoro przedsiębiorcy mogą się wyłączać, to tak samo spółdzielnie powinny mieć takie prawo. Sprawę, wydaje się, rozstrzygnął Karol Wójcik, podkreślając, że w przypadku nieruchomości niezamieszkałych (np. pawilony usługowe) WSM ma takie prawo (z resztą korzysta z niego od 2020 roku), ale w przypadku budynków mieszkalnych przepisy wyraźnie tego zabraniają – gospodarka odpadami to zadanie własne gminy.

Jak zatem wpłynąć na zmiany w systemie? Trzeba przedstawić własny projekt. Prezes Różewska pod koniec konferencji zaproponowała utworzenie zespołu roboczego, który opracuje propozycje zmian. Efekty miałyby zostać przedstawione Radzie m.st. Warszawy.

Na razie więc nie doprowadzimy do obniżenia ryczałtowej opłaty 85 złotych za odbiór odpadów. Ale, żeby w przyszłości kwota ta znacząco nie wzrosła, trzeba działać dalej. Miejmy nadzieję, że projekt powstanie szybko i po konsultacjach pozwoli na wprowadzenie działań korzystnych dla środowiska i jednocześnie dla portfeli mieszkańców WSM.

 

Bartłomiej Pograniczny