Wawrzyszew Nowy

Zabudowa łąki to zagrożenie dla środowiska

Część terenu tzw. łąki wawrzyszewskiej w rejonie uli Wolumen i Wólczyńskiej wróciła do dawnych właścicieli. Ci wraz ze swoimi pełnomocnikami planują tam wybudowanie pięciu budynków. To poważny problem, bo inwestycja nie tylko pogorszy komfort życia okolicznych mieszkańców, lecz także doprowadzi do nieodwracalnych zmian w lokalnym ekosystemie.

 

Sprawa tego terenu ma swój początek w 1972 roku, kiedy to Skarb Państwa wywłaszczył właścicieli działki znajdującej się przy Potoku Bielańskim, niedaleko Stawów Brustmana. Otrzymała ją w użytkowanie wieczyste Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa. W założeniach miał tam stanąć pawilon handlowo-usługowy. Nigdy się tak jednak nie stało. Gdy w ciągu 10 lat od wywłaszczenia na danej działce nie zostaje zrealizowany cel pod który została wywłaszczona lub gdy w ciągu 7 lat od wywłaszczenia nie rozpoczęto prac związanych z realizacją tego celu, były właściciel może ubiegać się o zwrot działki. Taki wniosek został złożony. Decyzje odpowiednich urzędów, odwołania do sądów i wreszcie rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym trwały 27 lat. W tym czasie WSM wybudowała na tej spornej działce miejsca parkingowe. W lutym NSA zdecydował, że działka należy do spadkobierców byłych właścicieli. Rodzi to szereg problemów, ponieważ oprócz około 40 miejsc parkingowych na zwróconej działce znajdują się też cztery wyjazdy z garaży w pobliskim budynku Wolumen 22. I bardzo dużo zieleni, z której korzystają mieszkańcy. Nowi właściciele chcą ją zabudować pięcioma blokami: trzema dziewięciopiętrowymi i dwoma dwunastopiętrowymi. Mieszkańcy i reprezentująca ich Rada Osiedla są temu przeciwni. Tym niemniej właściciel złożył już wniosek w Urzędzie Miasta w sprawie decyzji o warunkach zabudowy. Jednak by ją uzyskać, potrzebuje dostępu do drogi publicznej, który przebiegałby na terenach WSM (służebność). W tej sprawie, na wniosek Zarządu WSM, Rada Nadzorcza przyjęła stanowisko, w którym nie wyraża zgody na udzielenie tej służebności.

 

Utrudnienia dla mieszkańców

Bowiem zabudowa to nie tylko strata miejsc parkingowych i wyjazdów z garaży (tę sprawę trzeba uregulować poprzez służebności), to też zniszczenie jednego z ostatnich zielonych zakątków Wawrzyszewa, miejsca, gdzie ludzie chodzą na spacery, wyprowadzają psy itd. To również likwidacja korytarza napowietrzającego osiedle.

Budowie bloków mieszkalnych towarzyszą zawsze głębokie wykopy, które mogą doprowadzić nawet do osiadania i pękania ścian sąsiednich budynków. Wybudowanie planowanych pięciu wieżowców potrwa przynajmniej dwa lata – przez ten czas mieszkańcy będą codziennie narażeni na huk maszyn i przejeżdżających ciężarówek.

A po oddaniu budynków do użytku pojawi się nowy problem – korki. Szacuje się, że na nowym osiedlu znajdzie się 150 nowych samochodów. Kierowcy, jadąc do pracy, będą każdego dnia blokować ulicę Wolumen.

Zabudowa wpłynie też negatywnie na pobliski Las BielańskiLas im. S. Lindego. To pewne, bo powstanie innych okolicznych osiedli już niestety dało taki efekt.

Zniszczenie roślinności

Stanie się tak ze względu na powstający w trakcie wykopów lej depresji, czyli obszar obniżonego poziomu wód gruntowych. Doprowadzi on do zmniejszenia przepływu wody w Potoku Bielańskim (który i tak okresowo wysycha, a jeszcze w latach 60. była w nim woda przez cały rok) i obniżenia poziomu wody w Stawach Brustmana. Efekt będzie tym większy, że zabudowa towarzysząca – chodniki, drogi wewnętrzne – to powierzchnia nieprzepuszczalna dla wód opadowych. Wszystko to jeszcze bardziej osłabi retencję gruntową zlewni Potoku Bielańskiego, czyli zdolność gruntu do gromadzenia i przetrzymywania wody. Konsekwencje będą poważne, ponieważ Potok zasila w wodę trzy istotne tereny zielone: rezerwat ścisły Las Bielański, Las im. S. Lindego oraz obszar Natura 2000.

Warto zwrócić uwagę, że rezerwat przyrody Las Bielański to teren unikatowy. Stanowi relikt przyrody z okresu poprzedzającego rozwój urbanizacji. Żyje w nim 40 gatunków ptaków. Jako zabytek przyrody porównuje się go często z najcenniejszymi zabytkami architektury. Las Lindego jest znacząco mniejszy, ale pełni funkcję buforową dla Lasu Bielańskiego.

Już teraz widać wpływ dotychczasowej dodatkowej zabudowy Wawrzyszewa, Wrzeciona, Chomiczówki i Bemowa (tereny wokół lotniska i część tego lotniska) na rozwój roślinności we wspomnianych lasach. Usychają drzewa, w tym kilkusetletnie dęby, zmienia się poszycie leśne, flora i fauna. Osłabienie drzew, związane z małą ilością wody dostarczanej przez Potok Bielański, zwiększa wrażliwość lasu na działanie wiatru, czego efektem są połamane pnie.

Planowana przez dewelopera zabudowa i związany z nią ruch samochodowy to także więcej zanieczyszczeń powietrza, zwłaszcza że tereny wokół obszarów chronionych są „wylesiane”. A to właśnie te tereny stanowią swoiste filtry i pochłaniają zanieczyszczenia pyłowe.

 

Wspomagane Stawy

To, że w Stawach Brustmana utrzymywany jest stały poziom wody zależy przede wszystkim od zasilania ich wodą z ujęcia głębinowego na terenie bazy technicznej WSM. Potok Bielański nie ma takiego wsparcia. Okresy bez przepływu wody w Potoku pokrywają się z okresem wegetacji roślin, co przyspiesza tempo degradacji lasów.

Ktoś może powiedzieć, że przecież woda, która nie wsiąknie w głąb ziemi przez nieprzepuszczalne drogi i chodniki w dużym stopniu po prostu spłynie do Potoku. Tak, ale będzie to woda nieoczyszczona, zawierająca często produkty ropopochodne, które na pewno nie służą przyrodzie.

Ustawowy nakaz zapobiegania szkodom w środowisku

Zgodnie z ustawą z 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie, szkodą w środowisku jest „negatywna, mierzalna zmiana stanu lub funkcji elementów przyrodniczych, która została spowodowana bezpośrednio lub pośrednio przez działalność prowadzoną przez podmiot korzystający ze środowiska”. Postępującą degradację Lasu Bielańskiego i Lasu im. S. Lindego widać gołym okiem. Kolejna zabudowa tylko ją przyspieszy, dlatego wydanie jakichkolwiek zgód czy warunków zabudowy, zwłaszcza że inwestor chce mieć przy swoich budynkach garaże podziemne, wymaga uwzględnienia wpływu zabudowy na środowisko przyrodnicze. Tym bardziej, że ustawa nakazuje niezwłoczne podjęcie działań zapobiegawczych w przypadku wystąpienia bezpośredniego zagrożenia szkodą. O planach i konsekwencjach zabudowy powinien zostać powiadomiony Regionalny Konserwator Przyrody oraz Komisja Ochrony Środowiska Rady Warszawy.

W 2015 roku Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie w swoim zarządzeniu jako jedno z zagrożeń dla obszaru Natura 2000 określił „Obniżenie poziomu wód gruntowych oraz zły stan jakościowy wód powierzchniowych i podziemnych doprowadzający do zamierania starych dębów, co w efekcie może doprowadzić do spadku liczebności populacji kozioroga dobosza i pachnicy próchniczki” (są to dwa gatunki owadów podlegające ochronie prawnej). Jako sposób zapobiegania dyrektor podał: „Wprowadzenie ustaleń do dokumentów planistycznych pozwalających zachować stosunki wodne na poziomie nieprzyczyniającym się do ich zmiany w sposób mogący negatywnie wpływać na rezerwat i obszar Natura 2000, nieodprowadzanie ścieków do rezerwatu, w szczególności do jego systemu hydrograficznego”.

Ratunkiem plan zagospodarowania przestrzennego

Sprawę mogłoby rozwiązać uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego Wawrzyszewa Nowego. Prace nad dokumentem toczą się od 2009 roku, projekt był już gotowy w 2012 roku, ale z bliżej nieznanego powodu nie został jeszcze uchwalony. Zgodnie z zapisami teren łąki wawrzyszewskiej ma być terenem zielonym. Problemem jest to, że jeżeli przed uchwaleniem planu Miasto przekaże właścicielom warunki zabudowy, będzie trzeba uwzględnić je w planie, mimo że nie są zgodne z założeniami projektu. Jak zapowiedział wiceburmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk na łamach dziennika „Fakt”, zarząd dzielnicy będzie bronić tego terenu. Jeśli potwierdzą się zapowiedzi Urzędu Miasta, to plan zagospodarowania zostanie przedstawiony na początku przyszłego roku.

Bartłomiej Pograniczny, DW