Nie ma szopki bez żłóbka

Nie ma szopki bez żłóbka

Do szopy hej pasterze, do szopy, bo tam cud. Syn Boży w żłobie leży, by zbawić ludzki ród.

***

W żłobie leży, któż pobieży kolędować małemu...

W okresie świątecznym chętnie oglądamy szopki w kościołach, chętnie uczęszczamy na szopki wystawiane na scenach, w salach teatralnych czy parafialnych, bowiem przez szopki rozumiemy także jasełka, które są już wyższą formą sztuki sakralnej. Żłóbek stanowi zawsze centralny punkt każdej szopki. Ciekawe, skąd i kiedy zrodził się zwyczaj pokazywania narodzin Jezusa w tej formie. Jak symboliczna szopka i żłóbek weszły i pozostały w naszej tradycji do dziś? O tym właśnie jest tekst, który dla naszych Czytelników przygotował Władysław Głowala.

 

Otóż sprawa żłóbka, który później zrobił tak zawrotną karierę w sztuce i literaturze, zaczęła się w 330 roku po narodzeniu Chrystusa, kiedy cesarzowa Helena w grocie betlejemskiej kazała zbudować jego marmurową imitację dla upamiętnienia narodzin Jezusa, które miało jakoby mieć tu miejsce.

Z kolei z inicjatywy św. Hieronima narodziny Chrystusa przedstawiono w formie scenicznej. W tym celu przebudowano grotę tak, by przypominała stajenkę i wstawiono figury św. Rodziny. Akcję sceniczną inicjowało wkroczenie pastuszków i orszaku mędrców ze Wschodu. Za grotą ponadto założono łąkę, na którą wypuszczono bydło, by osiągnąć efekt naturalności i zgodności z ewangelicznym opowiadaniem. To był początek.

Koncepcja ta w miarę upływu lat i rozprzestrzeniania się na coraz to nowe kraje wzbogaciła się o chóry śpiewających aniołów. Można tę wczesną formę nazwać żywymi obrazami. Widowiska początkowo były ubogie w formie i pozbawione dynamizmu.

Dopiero w XI w. pojawił się tekst. Biało ubrany młodzieniec, grający rolę archanioła, objawiał radosną nowinę młodej dziewczynie, przebranej za Najświętszą Marię Pannę, po czym chłopiec przebrany za koguta obwieszczał fakt narodzenia głosem naśladującym pianie ptaka. Stopniowo program wzbogacano, ukazując widzom nowonarodzone Dzieciątko, a przy nim Matkę śpiewającą mu pieśni i kołysanki. Pisać i czytać wtedy, zdarzało się, że i królowie, i książęta nie potrafili.

Rolę środka przekazu, który by w plastyczny sposób przedstawiał pojęcia trudno wyobrażalne, wywoływał olśnienie dla czegoś wyższego i niepojętego, pobudzając przy tym wyobraźnię i serce, miały pełnić betlejemskie Narodziny. Uczyniono z nich piękny, wzruszający obraz.

To już nie były prymitywne żłóbki, ale misteria, wzbogacone poetyckim dialogiem, śpiewem i pierwiastkami mimicznymi. W dalszych wiekach z tego dramatu religijnego wyrosła ich wyższa forma – jasełka.

I znowu wracamy do żłóbków. Ewangelia mówi, że Chrystus po narodzeniu był złożony „in praesepio”, to znaczy w żłobie. Staropolską nazwą na określenie żłobu jest słowo „jasło”. Dla dociekliwych, czasami „jasłami” zwano dolną zagrodę, pod żłobem, służącą do gromadzenia słomy na podściółkę dla zwierząt. Pojęcia „jasło” i „żłób” należy uznać za synonimy. Pierwsze z tych określeń dało nazwę widowiskom przedstawiającym Boże Narodzenie w formie dramatycznej (teatralnej).

Trzeba szczególnie podkreślić, że pod żadnym pozorem nie można uważać pojęcia szopek i jasełek za jednoznaczne. Jasełka są o kilka wieków starsze od szopek i różnią się od nich wyraźnie. Po raz pierwszy w historii urządzili szopkę w Monachium jezuici w 1607 roku, w sposób rzeczywiście wspaniały i to nowe widowisko spotkało się z miejsca z entuzjastycznym przyjęciem i bardzo częstym naśladownictwem.

Najwspanialszy rozwój szopki, zwłaszcza we Włoszech, Niemczech i Austrii, przypada na wiek XVIII, przy czym najpiękniej rozwinęła się ona we Włoszech, będąc wytworem anonimowej sztuki ludowej. Szopka włoska, pierwowzór szopek zachodnioeuropejskich, składa się z ogromnej liczby nieruchomych figurek, wyrobionych z wosku lub terakoty i przedstawia święte zdarzenia na tle ruin lub skalistej groty. Jest więc nam obca formą i duchem.

Polskie jasełka wzorowały się na misteriach z XI w. opartych na tekstach łacińskich. Główną treścią był tam śpiew anioła i pastuszków szukających żłóbka Chrystusowego. W Polsce niemożliwe jest nakreślenie dokładnej linii rozwojowej najstarszego dramatu ludowego, jakim są jasełka, ze względu na to, że zachowały się tylko w formie szczątkowej ślady i fragmenty tego, co istniało.

Człowiekiem, który zreformował i rozpowszechnił jasełka był św. Franciszek z Asyżu (zm. w 1226 r.). Pierwsze urządzone przez niego jasełka odbyły się w naturalnej grocie, jasno oświetlonej i udekorowanej na wzór stajenki betlejemskiej, przy czym zwierzęta sprowadzono żywe. Bracia zakonni i wielu zgromadzonych w noc wigilijną ludzi modliło się żarliwie, śpiewając pieśni. To widowisko w połączeniu z samą mszą pasterską i niezwykłym nastrojem, jaki wywoływała oświetlona wśród nocy grota, miało rzeczywiście wielkie walory estetyczne i uczuciowe, czyniąc na uczestnikach niezapomniane wrażenie. Istotą rzeczy był fakt, że do konwencjonalnej, a zarazem symbolicznej dla chrześcijan formy, jaką było urządzenie na wzór ewangelii samej stajenki, dodano efektowną treść zewnętrzną, która wspaniale rozwijała się w niczym nieskrępowany sposób na przestrzeni wieków, powodując przy tym częściowe, a nawet całkowite zamieranie formy pierwotnej. Wielowiekowe liczne metamorfozy jasełek doprowadziły do tak oryginalnych form jak szopka literacka, czy też polityczna.

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa też ma w tej ewolucji swój udział, jako inicjatorka wielu szopek spółdzielczych. Zapisuje się swoimi szopkami wystawionymi przez Stowarzyszenie Szklane Domy w teatrze „Baj”. Może to nie są brylanty, ale przynajmniej perełki w polskiej literaturze dramatycznej.

Teatr „Baj” powstał w 1928 r. Na początku nazywał się „Teatrzykiem Kukiełek”. Pisały dla niego między innymi Maria Kownacka i Lucyna Krzemieniecka. Jego funkcjonowanie oparte było na samofinansowaniu. Potrafił dać i 67 przedstawień w sezonie, nie tylko w siedzibie na Żoliborzu, ale także w innych dzielnicach Warszawy. Przedstawienia były, jak z tego wynika, na dobrym poziomie.

Autorami Szopki w 40 odsłonach byli: J. R. Goetling, E. Szczepański i S-ki. Wykonawcami – zespół Teatru „Baj”; Reżyserem J. Wesołowski.

Zbliża się Nowy Rok. Jest okazja by przypomnieć stare teksty. Wybrałem fragmenty, które można by i dziś zaśpiewać prezesowi WSM:

Prezes, ach prezes

WSM-owej mąż

Dokoła szepty i stłumiony gwar

to słowo «Prezes» ten wywiera czar

 

I prezes mówią tu

i prezes mówią tam,

a przecież prezes to

ja jestem sam

 

albo

Mój despotyzm, jak ocean

ciśnie W.S.M.

sam dla siebie śpiewam pean,

bo tak mi się chce!

 

Pracuję dwadzieścia godzin na dobę,

wszystko musi przejść przez moje rączki

i jedną mam tylko chorobę:

nie lubię pośpiechu, gorączki.

Władysław Głowala