Co nieco o Mikołaju

W Polsce, zgodnie z tradycją, św. Mikołaj wręcza prezenty 6 grudnia oraz w nocy z 24 na 25 grudnia. Osobiste odwiedziny św. Mikołaja przesunęły się z 6 grudnia na okres Bożego Narodzenia. Początkowo bowiem św. Mikołaj, obchodzący swe święto właśnie 6 grudnia, nie miał nic wspólnego z Bożym Narodzeniem.

christmas 1887306 1920Kult tego niezwykle litościwego i szczodrego biskupa z Miry, żyjącego w IV wieku naszej ery, był bardzo rozpowszechniony w średniowieczu. Jednak dopiero purytański zakaz obchodzenia świąt Bożego Narodzenia sprawił, że dzień św. Mikołaja i Boże Narodzenie zlały się na pewien czas w jedno święto. Wszystko dzięki amerykańskim Holendrom. Później zwyczaj ten tak silnie związał się z przywróconym Bożym Narodzeniem, że już stanowił jego tradycyjną część składową. Nie ma co do tego reguły, ale 6 grudnia przeważnie św. Mikołaj obdarza nas drobnymi prezentami, a te większe dostarcza w wigilię Bożego Narodzenia. Niektórzy podobno potrafią przez cały rok otrzymywać cukierki i inne łakocie od św. Mikołaja do umiejętnie przez siebie zostawionej na prezenty skarpety, umieszczonej w jakimś dyskretnym miejscu, nawet codziennie. Przez cały rok za to trzeba uważać, żeby w tych dwu wspomnianych dniach od św. Mikołaja nie otrzymać rózgi za złe zachowanie. Można też napisać list do św. Mikołaja z prośbą o prezent.

O Jasiu O rodzicach O świętym Mikołaju
– Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.
– A co, nie chcesz już kolejki elektrycznej?
– Chcę, ale jedną już znalazłem w Waszej szafie.

Między innymi w św. Mikołaja wierzą także byki z giełdy na Wall Street i Polskiej Giełdy Papierów Wartościowych GPW w Warszawie. Byki są symbolem wzrostu gospodarczego i pewnej „agresywnej” strategii w inwestowaniu. Na prezent mogą liczyć bowiem nie tylko grzeczne dzieci, ale i osoby grające na giełdzie. Analitycy giełdowi wierzą, że w tym roku nie ominie warszawskiej giełdy rajd świętego Mikołaja (taka magiczna anomalia giełdowa wiązana z jego osobą), choć może pojawić się w ostatniej chwili. A tak po prostu domniemywa się z nadzieją, że św. Mikołaj przyniesie ponadprzeciętne stopy zwrotu na głównych indeksach w grudniu.

Zwycięzca ludu

Wracając do św. Mikołaja należy przypomnieć, że greckie imię Mikołaj oznacza „zwycięzca ludu”. Ma ono wiele odmian: Nikolas, Niklas, Nicolo, Klaus, Mikulasz, Miklos, Nichol, Noel Baba, a dzień 6 grudnia – Natalis S. Nicolai, Nicolai hiemals, Niclastag, Nielsdag, Clawsdach. Mikołaj urodził się prawdopodobnie ok. 270 r. w Licji w miejscowości Patras jako jedyne dziecko zamożnego małżeństwa chrześcijańskiego. Od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale był też bardzo wrażliwy na ludzkie nieszczęścia. Po śmierci rodziców dzielił się chętnie swoim majątkiem z biednymi. Wybrany biskupem Miry (Demre w dzisiejszej Turcji), Mikołaj podbił serca wiernych nie tylko gorliwością pasterską, ale i troską o potrzeby materialne wiernych. Zmarł, jak mówi tradycja, 6 grudnia między rokiem 345 i 352 w wieku prawie 70 lat. Podobno w chwili jego śmierci ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.

Relikwie z portowego miasta Mira przywieźli 9 maja w 1087 r. do włoskiego Bari tamtejsi marynarze, chroniąc je przed muzułmanami. Pamiątkę tego dnia odnotowano także w kalendarzach jako wspomnienie świętego. Wkrótce św. Mikołaj stał się patronem tego miasta, największego nad Adriatykiem. W 1089 r. papież Urban II poświęcił grobowiec świętego w bazylice jego imienia. Przy jego grobie odbył się w 1098 r. synod, którego celem było połączenie Kościoła prawosławnego z rzymskim. Wśród 184 biskupów był także prymas Anglii, abp św. Anzelm z Canterbury. W 1197 r. bazylikę w Bari, zbudowaną nad szczątkami świętego, konsekrował kanclerz cesarza Henryka VI, biskup Hildesheimu. Przy bazylice św. Mikołaja w Bari przechowywany jest dokument z XII w., opisujący dzieje sprowadzenia relikwii świętego. Do dziś zachowały się w Mirze ruiny kościoła św. Mikołaja. Już w średniowieczu, jak wspomniano, Mikołaj był wielbiony w chrześcijaństwie wschodnim i zachodnim jako święty i cudotwórca.

Spisany w Bizancjum najstarszy „Żywot Mikołaja”, pióra archimandryty Michała z IX wieku, przekazuje że już w tym czasie 6 grudnia obchodzono w Konstantynopolu święto Mikołaja, które traktowano jako godne przygotowanie Bożego Narodzenia. Liczne, poświadczone przez Kościół cuda sprawiły, że na Zachodzie jego wspomnieniu nadano również rangę święta. Najstarszy o tym przekaz pochodzi z akt synodów w Neapolu z lat 821 i 842. Na synodzie w Oksfordzie z 1222 roku podniesiono rangę tego święta w kalendarzu do najwyższej. W X wieku w Mikołajki wystawiano dramaty liturgiczne dla dzieci, opowiadające historię świętego, które w późnym średniowieczu stały się niezwykle popularne w całej Europie. Część badaczy sądzi, że zwyczaj wręczania prezentów związany był początkowo z tymi przedstawieniami.

Inni wskazują na XII-wieczne przekazy z środkowej Francji, które informują, że w wigilię święta św. Mikołaja zakonnice roznosiły prezenty dla dzieci z biednych rodzin i zostawiały je wieczorem przed drzwiami. W paczkach znajdowały się pomarańcze i orzechy. Św. Mikołaja wyobrażano sobie przez półtora tysiąca lat jako ascetycznego, chudego, gładko wygolonego starca z infułą na głowie, podpierającego się pastorałem, ubranego w albę pod spodem, z kapą na wierzchu, czerwoną lub niebieską. Towarzyszył mu osiołek objuczony workami z prezentami. Postać jowialnego i zażywnego wąsala, dostał ulubieniec dzieci dopiero w 1822 roku, na ilustracjach bardzo popularnego poematu dra Moore’a.

Św. Mikołaj współcześnie

Obecny wizerunek świętego Mikołaja z siwą brodą, czerwonym płaszczu i czerwonej czapce elfa z pomponem powstał w 1931 roku. Nie używa już pastorału. Został on spopularyzowany przez reklamy Coca-Coli, a samą postać świętego Mikołaja stworzył amerykański ilustrator Huddon Sundblo. Stworzył świętego Mikołaja, rysując swojego przyjaciela i sąsiada. Po jego śmierci ilustrator wzorował świętego Mikołaja na samym sobie, choć nigdy nie miał brody.

Taki święty Mikołaj zamieszkuje albo Laponię, albo biegun północny i skutecznie zastąpił w świadomości świętego Mikołaja, biskupa Miry. Jest rubasznym, starszym panem w czerwonym stroju, który rozwozi dzieciom prezenty na saniach, ciągniętych przez zaprzęg reniferów. Do domu wchodzi nie przez drzwi, lecz przez komin. Towarzyszą mu elfy (czasem Czarny Piotruś). Wydaje się, że zwyczaj chodzenia św. Mikołaja po kolędzie przeniknął do Polski z Niemiec, wraz z choinką na przełomie XVIII i XIX wieku. Już samo imię świętego raziło swą niemczyzną: …dzwonek ogłaszał przybycie Hajlekrysta w postaci poważnego siwowłosego starca w masce i długą przyklejoną brodą, który zasiadał przed iluminowaną choinką, a dzieci od najmłodszych poczynając po kolei stawały przed nim, witały całując w rękę, i musiały odpowiadać na jego pytania: czy grzeczne? Czy umieją paciorek? Po czym Hajlektyst chwalił je, wspominał różne grzeszki, dawał nauki moralne, aż wreszcie rozdawał przygotowane podarki… (cytuję: K. Wł. Wójcicki, „Społeczeństwo Warszawy w początkach XIX wieku”).

Najmłodszą formą mikołajkowych zabaw, która rozpowszechniła się dopiero w pierwszej połowie XX wieku jest obdarowywanie się w szkole dowcipnymi, niekosztownymi prezencikami. Towarzyszy temu często losowanie „mikołajka”, któremu należy taki upominek sprezentować. Kupione prezenciki umieszczano dyskretnie w worku, a wybrana osoba przebrana za elfa albo św. Mikołaja rozdawała je następnie uczniom. Ile jest przy tym śmiechu! Św. Mikołaj to postać historyczna, wyniesiona przez Kościół na ołtarze. Należy pamiętać, że obchodzenie dnia świętego Mikołaja ma jeden cel – niesienie radości innym. Dlatego 6 grudnia myślmy przede wszystkim o tym, żeby zrobić coś dobrego dla drugiej osoby. Pamiętajmy także, żeby ta potrzeba rodziła się z serca, a nie z kolorowych wystaw i mody na mikołajki. Nie ulegajmy zanadto amerykanizacji tego radosnego święta 6 grudnia, która stara się uczynić je kolejnym „świętem handlu”. Bowiem już nawet przed pierwszym listopada zaczynają krążyć ubrani w czerwone płaszcze, z przyczepionymi białymi brodami agenci sklepów i sieci handlowych – zainteresowani raczej naszą kartą płatniczą niż radością dzieci i potrzebujących.

Opowieść o trzech córkach

Pamiętajmy, że zwyczaj wręczania prezentów w Mikołajki wywodzi się ze średniowiecznych legend o życiu świętego Mikołaja, które stały się bardzo popularne dzięki przedstawieniom wystawianym od X wieku 6 grudnia. Najbardziej znana była, spisana w pierwszej połowie IX wieku w Konstantynopolu przez archimandrytę Michała, opowieść o trzech córkach. Przypowieść tę wykorzystał Dante w „Boskiej Komedii”. Zgodnie z nią młody Mikołaj, jeszcze przed wyborem na biskupa, miał chciwego i bogatego sąsiada, który drwił z pobożności świętego. Bóg ukarał sąsiada i sprawił, że stracił majątek oraz popadł w skrajną biedę. Gdy nie miał już z czego utrzymać rodziny, postanowił sprzedać swoje trzy córki, ponieważ nikt nie chciał ich poślubić bez otrzymania stosownego posagu. Mikołaj, po długich rozważaniach tekstów Pisma Świętego i modlitwie, postanowił uratować cnotę dziewcząt. Trzykrotnie, pod osłoną nocy, wrzucał przez okno pieniądze przeznaczone na posag dla każdej kolejnej siostry. Gdy sąsiad wyprawił już dwa wesela, postanowił dowiedzieć się, skąd biorą się tajemnicze pieniądze. Czuwał całą noc i ze zdumieniem odkrył, że to pogardzany przez niego Mikołaj wrzuca po raz trzeci pieniądze przez okno. Podziękował mu zawstydzony i postanowił zmienić swoje życie na zgodne z przykazaniami. Mikołaj nie był wcale sprawiedliwy, bo po sprawiedliwości kobietom nic się nie należało. Był miłosierny. Różnica polega na tym, że przez sprawiedliwość człowiek się nie zmieni – sprawiedliwość jest rozrachunkiem z przeszłością, miłosierdzie jest chrześcijańską nadzieją na przyszłość.

Św. Mikołaj jest patronem Grecji, Rosji i Lotaryngii. W Szwajcarii jest patronem diecezji Lozanna-Genewa-Fryburg. Przede wszystkim jednak obrały go za swego patrona miasta hanzeatyckie oraz Amsterdam, Ankona, Bari, Fryburg Meran i Nowy Jork. Mikołaj jest patronem dziewcząt pragnących wyjść za mąż, kobiet chcących urodzić dziecko, noworodków, ludzi morza, flisaków, dokerów, kupców, młynarzy, piekarzy, rzeźników, krawców, tkaczy, podróżnych i pielgrzymów, więźniów, adwokatów, notariuszy, handlarzy winem i zbożem, właścicieli i żebraków. Zaliczany był do Czternastu Świętych Wspomożycieli. W Polsce św. Mikołaj jest nadal bardzo popularny. Jeszcze dzisiaj pod jego wezwaniem jest 327 kościołów. Jego wezwanie noszą trzy kościoły katedralne: w Elblągu, Kaliszu i w Bielsku-Białej. Najokazalsze kościoły św. Mikołaja znajdują się w Gdańsku i Elblągu. Natomiast największe polskie sanktuarium św. Mikołaja jest w Pierśćcu koło Skoczowa na Śląsku Cieszyńskim. Pierwszą kaplicę jemu poświęconą zbudowano tam już w XIV wieku. W XIX wieku wybudowano nowy kościół mu poświęcony. Znajduje się w nim cudowna figura Świętego, pochodząca z XV wieku, przy której wierni od lat wypraszają łaski zdrowia dla siebie i swoich bliskich. Protestanci kilkakrotnie wyrzucali Świętego z kaplicy, ale figura zawsze wracała na swoje miejsce. Postanowili odrąbać jej ręce i nogi, a później wrzucić do Wisły. Gdy pewnej nocy zbłądzili w drodze, zobaczyli światło, które naprowadziło ich na drogę. Ku ich zdumieniu światło pochodziło z figury, którą wyrzucili. Wzięli ją i zanieśli na jej miejsce. W 1965 roku biskup Czesław Kominek przywiózł z Bari relikwiarz św. Mikołaja dla tego kościoła. Niedaleko, na północ od Warszawy, na wysokości Palmir, w Łomnej, znajduje się kościół pod wezwaniem św. Mikołaja. Wart odwiedzenia.

Mieszkanie św. Mikołaja

Legendę o adresie Św. Mikołaja  stworzył w 1927 roku słynny w Finlandii przedwojenny prezenter radiowy Markus Rautio. Umieścił on Św. Mikołaja na górze Korvatunturi tuż przy granicy z Rosją Sowiecką. Korvatunturi czyli w tłumaczeniu „Wzgórze ucho” miało według niego wysłuchiwać świątecznych życzeń, i to właśnie stąd Mikołaj ruszał w świat, by je spełniać. Jednak po wojnie fińsko-sowieckiej wzgórze stało się punktem granicznym i kiepsko nadawało się do wysłuchiwania świątecznych życzeń. Mikołaj w związku z tym „przeprowadził” się do Rovaniemi na kole podbiegunowym. Pomogła mu w tym UNRA, a także między innymi pani Eleonor Roosevelt. Znajduje się tu poczta i port lotniczy imienia Świętego Mikołaja. Osiem kilometrów od Rovaniemi na jego obrzeżu mieści się dom i biuro Św. Mikołaja.

Obok w zagrodach odpoczywają renifery i psy husky od zaprzęgów. W 1997 roku minister spraw zagranicznych Finlandii uroczyście przekazał Laponię św. Mikołajowi. Rovaniemi zostało oficjalnie uznane przez Unię Europejską za siedzibę świętego Mikołaja. Gospodarz przyjmuje gości nawet w lecie. Samo spotkanie z Mikołajem jest bezpłatne, zdjęcia mogą wykonywać jedynie elfy. Mikołajowy biznes przerodził się w masowy przemysł, zatem na bezinteresowność tamtejszego Mikołaja za bardzo nie liczmy. Za darmo to można za uchem podrapać renifera. One to lubią. Po prostu Wioska Świętego Mikołaja pod Rovaniemi jest komercyjnym parkiem rozrywki, a poczucie magii świąt kosztuje tu niemało. Z czerwonym strojem Św. Mikołaja może być kojarzony lapoński przysmak „slabba”. Szczególnie polecałbym go sportowcom, osobom z niedoborem żelaza oraz dla tych, którzy chcą rozszerzyć swoje horyzonty kulinarne. „Slabba” to apetyczne naleśniki, które podaje się zazwyczaj z solidną porcją konfitur z borówki brusznicy lub świeżych brusznic obficie posypanych cukrem. Do masy, prócz typowych składników takich jak mąka i mleko, dodaje się także zwierzęcą krew, dzięki której ciasto zyskuje niezwykłą barwę i dużą dawkę żelaza. W najbardziej tradycyjnej wersji krew do „slabba” pochodzi z renifera. Przy okazji przypominam, że renifery płci męskiej zrzucają poroża na koniec sezonu godowego, czyli na początku grudnia. Tylko samice zachowują swoje przez całą zimę. A biorąc pod uwagę, że renifery z zaprzęgu Świętego Mikołaja są zazwyczaj przedstawiane z porożami, sprawa jest prosta, kto pomaga mu dostarczać prezenty w grudniu – samice. Tak więc renifer Rudolf to Rudolfa!

W wiosce Św. Mikołaja powstałej w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku przez cały rok pracują elfy, które przygotowują prezenty dla dzieci. Na adres św. Mikołaja (Tähtikuja 1, Rovaniemi 96930 Arctic Circle w Laponii) przychodzi około milion listów. Św. Mikołaj jest rekordzistą w liczbie otrzymywanej korespondencji. Listy przychodzą ze wszystkich stron świata, a najchętniej wysyłają je dzieci z Wielkiej Brytanii, Japonii i Chin. Poczta to również niezwykłe miejsce w wiosce, gdzie elfy sortują paczki, przystawiają stemple, odpowiadają na wiadomości również wysłane w formie elektronicznej. Ta bajeczna wioska jest wspaniałą atrakcją dla dzieci i dorosłych. Do niespodzianek należy samo koło podbiegunowe, które można samemu zobaczyć. To również bardzo dobre miejsce do obserwacji zorzy polarnej (Aurora borealis), która jest jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk przyrodniczych. Zorza polarna widoczna jest od późnej jesieni do wczesnej wiosny, a najlepszą porą do obserwacji jest czas od godziny 20:00 do 1:00 w nocy. Żeby nie było wątpliwości i żeby rzeczone koło można było łatwo znaleźć, namalowano białą linię przebiegającą przez środek wioski z napisami w kilku językach z podaną wartością szerokości geograficznej kręgu polarnego. Linia jest bardzo popularna wśród turystów, aczkolwiek rzeczywiste północne koło podbiegunowe – na skutek powolnych zmian kąta nachylenia osi Ziemi – przebiega obecnie 2,2 km na północ, przez teren lotniska w Rovaniemi; w oznaczonej w wiosce lokalizacji przebiegało ono w roku 1867.

To była długa wędrówka po tradycji, od czwartego wieku biskupa Miry św. Mikołaja, który pokazał swoją wytrwałość w ciągłym robieniu niespodzianek, wzorcu prawdziwego poświęcenia i wierności Bogu w nadzwyczajnej dobroci i ofiarności, do wesołego amerykańskiego Santa Clausa, którego hojność często jest źródłem luksusu dla zamożnych. Jakkolwiek, jeśli oddzieli się te nawarstwienia w czasie, to nadal pozostaje on Mikołajem Biskupem Miry, który jest dla nas opiekunem.

Na koniec zwracam się z apelem. Jeśli jeszcze nie wysłaliście listu do św. Mikołaja, to gdy już zostanie napisany, proszę go w sposób następujący zaadresować: „Święty Mikołaj – Niebo – do rąk własnych”.

Władysław Głowala